0

Wielki powrót

Wielki powrót

Blog został lekko zaniedbany. Nie opowiedziałam kilku ważnych historii. W tym momencie nie pozostaje mi nic innego jak pominąć większość z nich. Tak po krótce- w ilości sztuk 2 z wielkimi plecakami pojechałyśmy do Budapesztu. 3 dni picia gorącego, aromatycznego wina, wydawania ostatnich forintów i cieszenia się urokami Budy i Pesztu. W końcu trzeba było się pożegnać. Podróż autokarem do Krakowa urozmaiciła nam skacowana do reszty Mr- dziękujemy! 😉

Kraków pięny choć mroźny. A tak paskudnego ( i równie mroźnego) hostelu to dawno nie widziałam. Tak drogiego też nie. Co ciekawe, w Krk więcej Węgier niż można było się podziewać, tylko grzane wino znacznie droższe. Ale za to można zjeść kurkuszkolacza.

No i witamy w Polsce drodzy panowie! PKP zachwyciło różem w przedziałach, zamarzniętym (choć otwartym) oknem i znacznymi opóźnieniami. Było jak było, ale udało się. Cool!

Podsumowując Erasmusa- wyjazd udany, ciekawy choć krótki. Opisywane wcześniej podróże były jego najlepszą częścią- to niewątpliwie. Przez 3,5 miesiąca przytyłam 5,5 kg- i to przy tym paskudnym żarciu. Cóż, czekolady mieli wyjątkowo tanie…

Co dalej? Święta, święta i po świętach.  Tu nie ma co opisywać, bo kazdego roku wygląda to podobnie, w każdym domu zapewne też. Sylwester spontaniczny i skoczny, w przesympatycznym gronie.

Dziś choruję ja i mój królik. Spory trwają o to kto bardziej, choć ona chyba nie jest świadoma, że codzienne zastrzyki i idący za tym stres są jedynie dla jej dobra. Biedne Maleństwo, bardzo cierpi. A ja chyba z nią.

Jej choroba jest przyczyną mojego stacjonowania w Sul, co z każdym dniem rodzi kolejne problemy. Miasto, które zawsze kojarzyło mi się z ogromnym spokojem i wszystkim co piękne, dziś przgnębia i zastanawia- co się do cholery zmieniło, że już tego nie ma? Linia zrozumienia pękła w najbardziej niespodziewanym momencie, tóż obok.

Wprowadziłam wielki chaos, ale może będzie to mobilizacją do regularnego pisania. Byle było by o czym.

Powiązane artykuły

Budapest Kolejny tydzień za nami. I kolejny bez specjalnych rewelacji. Miało być ciekawiej, mmiał być M., ale nie udało się- szkoda. Środa spędzona na wieczorku filmowym u nauczycielki węgierskiego- padło na...
Prawie tydzień z Programistą Odkąd skończyły się podróże, spadła chęć do pisania bloga, bo i o czym? Veszpremskie życie bywa monotonne i przytłaczające, choć obawiam się, że możnaby to powiedzieć o całych Węgrach. Zakończyłam ...
Tihany Tihany to turystyczna miejscowość położona na półwyspie o tej samej nazwie. Półwysep oblewany jest wodami Balatonu, a na półwyspie znajdują się też 2 inne jeziora. O tej porze roku wszystkie wille ...
Węgierskie przemyślenia Czas leci szybko. Problemy na uczelni się mnożą. W Głowie rodzą się kolejne pomysły stopowych wycieczek tłumione po chwili kolejnymi zadaniami i egzaminami. Jutro egzamin z 500 stron Marketingu Strate...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *