1

Autostopem do Wiednia i Bratysławy

Autostopem do Wiednia i Bratysławy

3 dni temu wyruszyłyśmy, wszystko zgodnie z planem. Autobusem miejskim dojechałyśmy pod TESCO, aby łapać tam stopa. Pierwszym szczęściarzem, który nas zabrał był węgierski prawnik, który wspominał, jak to on sam za młodu podróżował po Polsce, stopem oczywiście. Następne kilka kilometrów przejechałyśmy we 3 na 2 miejscach, bo tylko tyle było w dostawczym samochodzie kierowanym przez węgra mówiącego po węgiersku, mimo naszego zupełnego niezrozumienia. Następnym etapem podróży był przejazd przez autostradę z panem milczącym (chyba turek), który w efekcie nie jechał do Wiednia, jak początkowo myślałyśmy, ale zjeżdzał z autostrady przed austriacką stolicą. Tym samym, miałam okazję po raz pierwszy w swojej karierze autostopowicza łapać okazję z autostrady. Zlitował się nad nami czarnoskóry taksówkarz, który poza darmową podwózką do samego centrum Wiednia zostawił nam kilka cennych porad dotyczących miasta. Podsumowanie podróży- 3 godziny; 250 forintów na autobus miejski do tesco.

Jesteśmy w Wiedniu. Szybki spacer, pierwszy zachwyt, austriackie piwo wypite w ogrodach Muzeum Historii Sztuki. Opuszcza nas Gi, ona jedzie w innym kierunku. Z każdą minutą Wiedeń zachwyca nas bardziej. Im bliżej wieczoru tym więcej myślałyśmy o noclegu. Najtańszy hostel to 60E od osoby w pokoju bez internetu. Nie, aż tak wysoko to nie upadłyśmy- tu Austriacy okazali się bardzo pomocni- oprowadzili po mieście (Wiedeń nocą wygląda cudownie), zaprosili na piwo i zapewnili nocleg. Warunki były skandaliczne, ale 60E na ulicy nie leży 😉

Z samego rana odnalazłyśmy Belweder, bardzo łądne miejsce. Rundka po mieście, wejście do katedry św. Szczepana i obowiązkowa kawa po wiedeńsku. Była to zapewne najdroższa kawa w moim życiu, nie wiem czy warta swojej ceny, ale w tym miejscu trzeba było jej spróbować.

Wylotówka do Bratysławy wskazana przez panią w biurze informacji turystycznej okazała się autostradą (nie, więcej na to nie idę!). Napotkani Polacy pokierowali nas do miejsca, gdzie kończy się Wiedeń i gdzie mamy szansę zatrzymania kolejnych szczęściarzy. Udało się i tu. 50 km dzielące obie stolice przejechaliśmy z Izraelczykiem i Słowaczką. Po raz pierwszy podwózka nie była bezinteresowna- musiałyśmy z Mr zaśpiewać piosenkę po polsku! „Generacja” Pidżamy Porno pozwoliła nam zaoszczędzić kolejnych kilka euro.

Bratysława nieco mnie zawiodła. Stara część miasta jest oczywiście cudowna, ale jest to tylko kilka wąskich uliczek z pubami i restauracjami skupionych przy zamku na wzgórzu.

Na to miasto przygotowałam się bardzo dobrze. Miałam zapisane co warto zaobaczyć, co warto wypić a co zjeść, co zobaczyć, a czego unikać. Także wszystkie domy studenckie i hostele nie były mi obce, wszystko zapisane na kartce z zeszytu. Szkoda tylko, że zostawiłam ją na ławce wsiadając do tramwaju.

Zostałyśmy bez jakiejkolwiek wiedzy, a punkt informacji został zamknięty 3 minuty przed naszym przyjściem (jak można zamknąć takie miejsce o 15 w sobotę?!?!?). Postanowiłyśmy nie szukać miejsca na nocleg- oszczędności szukałyśmy we wszystkim. Krążyłyśmy po pubach pijąc Złotego Bażanta i zajadając się pysznym, owczym serem. Około godziny 22 zwątpiłyśmy w swoje siły, a do tego zerwała się paskudna ulewa. Pożałowałyśmy 15E na nocleg w hostelu.

Po zmroku słowacka stolica zasnęła, a my wraz z nią. Tyle, że rano my się obudziłyśmy, a Bratysława nie, co bardzo mnie zasmuciło- większość sklepów z upatrzonymi dzień wcześniej suwenirami nie została otwarta.

O 15:30 rozpoczęłyśmy łapankę kolejnego szczęściarza, który tym razem zabierze nas do Gyor. Tutaj czekałyśmy chyba najdłużej, jakieś 30 min. No i ciągle padało. Z Gyor do Z Gyor jeszcze 2 samochody i wysiadłyśmy kilkaset metrów od naszego hotelu. Zmęczone i przemarznięte.

Tak, to był bardzo udany weekend, który znowu udowodnił, że podróżowanie autostopem na Węgrzech jest łatwe i przyjemne.

Powiązane artykuły

Węgierskie przemyślenia Czas leci szybko. Problemy na uczelni się mnożą. W Głowie rodzą się kolejne pomysły stopowych wycieczek tłumione po chwili kolejnymi zadaniami i egzaminami. Jutro egzamin z 500 stron Marketingu Strate...
Prawie tydzień z Programistą Odkąd skończyły się podróże, spadła chęć do pisania bloga, bo i o czym? Veszpremskie życie bywa monotonne i przytłaczające, choć obawiam się, że możnaby to powiedzieć o całych Węgrach. Zakończyłam ...
Tapolca – węgierska jaskinia Tapolca oddalona jest o jakieś 50 km na zachód od Veszprem.  Miasteczko zabudową przypomina to nasze, ale posiada jaskinię, którą Veszprem poszczycić się nie może. Jaskinia jest bardzo mała, ale wi...
Wiedeń na weekend – co robić w stolicy Austrii? Jeśli planujesz weekend w stolicy Austrii, zastanawiasz się czy 2 dni w Wiedniu to wystarczająco, nie wiesz co robić w Wiedniu, gdzie pójść i co zjeść w Wiedniu i ile kosztuje weekend w Wiedniu to jes...

One Comment

  1. Poczytalem i chyba wiecej bym sie od Ciebie i tak nie dowiedzial. Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *