0

Obłęd Wanarasi

Wanarasi, czyli dawny Benares nazywany jest najbardziej obłąkanym miastem świata. Ja wiem, że jest jednym z najgorszych w jakim byłam (najgorszy jest zdecydowanie Hyderabad, oczywiście też w Indiach). Jest tu brudniej i śmierdzi bardziej niż gdziekolwiek indziej w Indiach. Tu też się umiera i to z wielką przyjemnością.

Benares- najbardziej chaotyczne miejsce na świecie, a zwane świętym.

Benares- najbardziej chaotyczne miejsce na świecie, a zwane świętym.

Każda wąska uliczka wygląda niemal tak samo

Każda wąska uliczka wygląda niemal tak samo

Benares po zachodzie słońca

Benares po zachodzie słońca

Choć miasto liczy ponad 3 miliony mieszkańców, to to, dlaczego przyjeżdżają tu tysiące turystów i miliony hindusów zamyka się między kilkoma wąskimi uliczkami a świętą rzeką Ganges. Waranasi z pewnością jest jednym z najstarszych miast świata, a przez Hindusów jest ono bezdyskusyjnie najstarszą zamieszkałą osadą na świecie. Jest to też miejsce pełne tych wściekłych małp(iszonów).

Ganges jak i całe miasto uważane jest za święte, dlatego każdego dnia ściągają tu tłumy pielgrzymów mających na sobie ubrania w kolorze szafranu. Przyjeżdżają też tacy, którym zostało kilka dni życia, bo tylko spalenie na ghatach przy rzecze może Hindusów wyzwolić z kręgu reinkarnacji, a do tego własnie dążą. Jako, że spalenia można dokonać maksymalnie 2 dni od stwierdzenia zgonu, obywatele Indii przywożą tu słabszych członków rodziny i wspólnie czekają na śmierć.

Spalenie nie następuje przez skremowanie zwłok; wygląda to bardziej jak nasze ognisko- na ciało nakłada się kilka kilogramów drewna i zgodnie z przyjętym obrządkiem podpala. Członków wyższych kast stać na pięknie pachnące, drewno drzewa sandałowego. Biedniejszym zostaje pył z tego drzewa, którym posypują deski. Pochodzenie ma także znaczenie przy wyborze miejsca i godziny pogrzebu. Najwyższa kasta ma do dyspozycji najwyższe miejsce przy świętym ogniu i może pożegnać bliską osobę po zachodzie księżyca (zwłoki palone są 24/h dobę), kiedy biedniejszym zostaje pogrzeb w pełnym słońcu, na najniższych partiach gath.

Ghaty od strony rzeki.

Ghaty od strony rzeki.

Życie codzienne przy Gangesie

Życie codzienne przy Gangesie

W pogrzebie uczestniczą tylko mężczyźni; kobiety nie panują nad emocjami i płaczą, a nie powinno się zwłok polewać łzami. Faktem jest też to, że kobiety rzucały się do ogniska, bo los wdowy nie jest tu niczym czego można zazdrościć. Kobiety zostają w domu, a na wsiach dodatkowo zaprasza się płaczki, które zapewniają oprawę muzyczną. Przed pogrzebem, najbliższy męski członek rodziny goli sobie głowę i to on podpala drewno rozłożone nad ciałem. Tydzień później głowy golą wszyscy męscy członkowie rodziny zmarłej persony.

Po spaleniu prochy wrzucane są do Gangesu. Zdarza się jednak tak, że nie całe ciało się spali i zostaną fragmenty ciała (dotyczy to szczególnie biedniejszych, którzy nie wykupią wystarczającej ilości drewna). Całość wrzucana jest do wody, więc nikogo nie dziwi widok płynącej po rzece ręki czy nogi ludzkiej. Na ewentualne kosztowności (pierścionki czy złote zęby) też znajdą się chętni, którzy nurkują w rzece z prochami wyławiając wartościowe przedmioty. Jak dodać do tego charakterystyczny, nieprzyjemny odór palonych zwłok i żar lejący się z nieba (40st.) to naprawdę robi się nieprzyjemnie.

W tej samej rzece co rano hindusi obmywają swoje ciało, myją zęby  piorą pranie- wszystko ma tu praktyczne zastosowanie.

5 grup ludzi nie może być spalonych:

  • dzieci,
  • kobiety w ciąży,
  • ukąszeni przez kobrę,
  • trędowaci,
  • świeci mężowie.

Ich ciała wywozi się na środek rzeki i wrzuca, z przymocowanym do nogi ciężarkiem (bambus czy kamień). Taki dziwny zwyczaj.

Niemniej jednak, Waranasi to też kilka pozytywnych aspektów- pyszne lassi w Blue Lassi, bar, w którym czułam realne zagrożenie mojego życia i mehendi, czyli tradycyjne malowanie henną- w moim przypadku była to dłoń. Upiększanie zewnętrznej części dłoni odbywało się w niewielkiej izbie- jedynej w tym lokum, a kobiecie towarzyszył mały chłopczyk, który umilał nam czas podczas czekania (a może to my jemu?). Cena za dłoń- 1000Rs (10zł).

Piwo drogie i z cukrem, a towarzystwo niezbyt ciekawe. Bar w Wanarasi.

Piwo drogie i z cukrem, a towarzystwo niezbyt ciekawe. Bar w Wanarasi.

Malowanie henną

Malowanie henną

Po malowaniu, w mieszkaniu "artystki", dzieciaczka i pewnie jeszcze kilku osób.

W mieszkaniu „artystki”, dzieciaczka i pewnie jeszcze kilku osób.

Efekt malowania.

Efekt malowania, po kilku dniach.

Tutaj rozstaliśmy się z grupą wolontariuszy, która pojechała do Nepalu (więcej o nich na stronie wAkcji). W 3 osoby pojechaliśmy na południe, z nadzieją na prawdziwie leniwe wakacje.