1

8 sposobów na tani (a nawet darmowy) nocleg w podróży.

Szukasz taniego noclegu na wakacje? Chcesz samodzielnie zaplanować urlop, ale nie wiesz, jak się za to zabrać? Chcesz znać triki, dzięki którym znajdziesz wygodny i tani nocleg w podróży? Strony z noclegami, hotelami i hostelami oferują wiele miejsc na nocleg, ale który z nich wybrać i który serwis z hotelami ma najlepszą ofertę? O tym, gdzie szukać noclegów w podróży i które opcje są najwygodniejsze i najtańsze dowiecie się z poniższego artykułu!

W poprzednim artykule pisałam o tym, jak tanio dolecieć lub dojechać na wakacje. Koszt transportu potrafi być tym kluczowym wydatkiem związanym z podróżowaniem, ale nie zawsze tak jest. Np. w przypadku popularnych stolic europejskich jak Rzym czy Paryż, to właśnie cena noclegu stanowi największe finansowe wyzwanie. Gdzie tanio spać na wakacjach i gdzie szukać tanich noclegów na kilka dni?

Noclegi to spory wydatek, ale ich cena może się znacznie różnić w zależności od miejsca, w którym śpimy. Zobaczmy, jak znaleźć najbardziej optymalny nocleg, oto kilka dostępnych opcji.

Hostel

Źródło: Tattva Design Hostel w Porto

Źródło: Tattva Design Hostel w Porto

Hostele to jeden z moich ulubionych wynalazków ludzkości. Mała powierzchnia z dużą ilością osób, które z takich czy innych powodów odwiedziły to samo miasto co my. Hostele są tańsze niż hotele czy apartamenty, można poznać ciekawych ludzi, a pracownicy zawsze służą radą co jak i gdzie. Tam też dostaniemy darmową mapę, dowiemy się skąd rusza free walking tour, a może nawet zjemy śniadanie i wypijemy kawę, by nie tracić na nie pieniędzy już na początku dnia. Do dyspozycji mamy pokoje prywatne i grupowe, w wielu krajach także z podziałem na płeć lokatorów. Hosteli szukam przez portale Hostelworld i Booking.com oraz Hostelbookers, a dodatkowo sprawdzam je na Tripadvisor.

Mieszkanie / Kawalerka

Przykładowe mieszkanie airbnb w Rzymie.

Przykładowe mieszkanie airbnb w Rzymie, wynajmujący: Cristiano

Niemal w każdym mieście funkcjonuje serwis skupiający osoby posiadające mieszkania pod wynajem, także na kilka dni. tak zwane AIRBNB (najpopularniejszy serwis znajdziecie tutaj- dostępny także w lokalnych językach). Choć może to dziwić, w wielu miejscach (moim zdaniem w tych droższych, jak Rzym czy Paryż) wynajem na kilka dni kawalerki czy apartamentu (na 2-5 osób) może kosztować mniej niż nocleg w kilkuosobowym pokoju w hostelu. Zdarza się, że całe budynki są wypełnione mieszkaniem na wynajem dla turystów. Choć nikt nam tu nie będzie chrapał nad uchem jak w hostelu, apartament ma także swoje wady- trzeba wpłacić zaliczkę  (zazwyczaj), nie rzadko wyższą niż cena wynajmu, nie znajdziemy tu mapy czy towarzyszy do wieczornego piwa i z pewnością rano nie obudzi nas zapach kawy. Płacimy od ilości dni, zazwyczaj obowiązuje dość wysoka kaucja (300E w Paryżu).

Namiot

Fot: Roger Burleigh via. nationalgeographic.com

Fot: Roger Burleigh via. nationalgeographic.com

To już wakacyjna opcja. Pól namiotowych w Europie pod dostatkiem, w krajach skandynawskich możemy rozbić namiot niemal wszędzie i spać „na dziko”. Namiot najlepiej sprawdzi się przy wyprawach samochodowych, noszenie go na plecach i płacenie za bagaż w samolocie nie przyniesie nam wielkich oszczędności.

Domek 

Domek na Koh Lipe, 100zł/dobę.

To opcja dostępna w kurortach, ja uwielbiam te w egzotycznych miejscach, z widokiem na morze lub ocean. W Azji drewniane domki są dostępne od 50zł/domek/dobę poza sezonem, cena oczywiście różni się w zależności od miejsca i pory roku. Uczucie mieszkania w takim miejscu jest niesamowite, szczególnie jeśli na ganku powiewa hamak, a zamiast budzika budzą nas fale obijające się o brzeg. Domki znajdziemy na tych samych portalach co hotele czy hostele, w Azji świetnie funkcjonuje także Agoda.com. W takim domku spaliśmy między innymi na Koh Lipe w Tajlandii i W Warkala w Indiach.

Hotel

Czy powinien się znaleźć na liście tanich noclegów w podróży? Jak zawsze- zależy gdzie i dla kogo. Np. na Gran Canaria spaliśmy w hotelu z apartamentami, z których każdy posiadał 2 duże pokoje, balkon i kuchnię. Jeżeli kilka obiadów lub śniadań przygotujemy samodzielnie, na kuchence w pokoju, to zaoszczędzimy na inne turystyczne przyjemności. Butelkę wina możemy wypić na balkonie, co będzie znacznie tańsze niż drinki w barze itp. A dodatkowo- cena wynajmu pokoju to 10E/dobę. Najtańsze będą te większe, mniej intymne hotele z mnóstwem pokoi. Nie warto z góry skreślać hoteli, czasami ich ceny potrafią bardzo pozytywnie zaskoczyć nawet backpackerów. W poszukiwaniu najtańszych cen noclegów pomocny będzie portal oferujący wyszukiwarkę hoteli Hotelscombined.pl.

Couchsurfing

Źródło: couchsurfing

Źródło: couchsurfing, strona główna portalu

Jest także opcja darmowych, lub bardzo tanich noclegów. Mówię oczywiście o cauchsurfingu, w myśl którego obce osoby udostępniają nam swoją kanapę (lub choćby podłogę). Podobnie jak w przypadku hosteli, tu także możemy liczyć na pomoc w zaplanowaniu zwiedzania, polecenia restauracji, pubów itp. Jednocześnie, jesteśmy zdani na towarzystwo naszego hosta i nie powinniśmy naruszać jego zasad- w końcu mieszkamy w jego domu! Z osobami, u których moglibyśmy się zatrzymać kontaktujemy się przez stronę hammertime.couchsurfing.com.

U znajomych/rodziny

To najbezpieczniejsza i najtańsza opcja i to jest raczej oczywiste. Pytanie, czy z danymi osobami chcemy spędzić kilka dni (dawno niewidziana ciocia może być średnią atrakcją podczas romantycznych wakacji). Tu już decyzję pozostawiam Wam :-)

Gdzie popadnie

Nie zapominajmy o innych, zupełnie darmowych noclegach, czyli rozłożone kanapy w samochodzie, krzesła albo kont na lotnisku (to zdarza mi się najczęściej) lub nocleg pod chmurką – na trasach często znajdziemy utulnie, legowiska, w których bezpłatnie możemy się przespać. Przyda się tu umiejętność zasypiania w każdym miejscu, w każdych warunkach. Największą przeszkodą jest tu brak bezpieczeństwa- sami zostaliśmy okradzeni w nocy, gdy spaliśmy na plaży (Walencja), co kosztowało nas znacznie więcej niż nocleg w hostelu ;)

Nie pisałam tu o sposobach na długoterminowe tanie lub bezpłatne noclegi w obcym kraju. Uważam, że jest to odrębny temat, dlatego poświęcę mu trochę czasu w niedalekiej przyszłości.

Kilka ważnych informacji na temat wynajmu noclegu na wakacje

Przy wynajmie zwracajcie uwagę nie tylko na cenę, lokalizację i zdjęcia, ale także na oponie innych użytkowników. Omijajcie miejsca, w których ktoś miesiąc wcześniej skarżył się na pluskwy, bo takiej pamiątki długo się nie pozbędziecie. Z komentarzy można najwięcej dowiedzieć się o czystości miejsca i kontakcie z obsługą. Weźcie też pod uwagę możliwość wycofania rezerwacji – czy jest ona darmowa i na jak długo przed przyjazdem możemy zrezygnować z rezerwacji hotelu czy hostelu bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Istotne mogą też być godziny zameldowania i wymeldowania z hotelu – czasami trzeba sporo dopłacić, jeśli przyjeżdża się po godzinach, w których można się meldować w danym hotelu. To wszystko znajdziecie w regulaminie, z którym warto się zapoznać przed podjęciem decyzji o wyborze miejsca na nocleg na wakacje.

Już niebawem kolejne artykuły z serii taniego podróżowania po świecie :-)

5

Tanie loty i przejazdy – wszystko, co musisz wiedzieć by było jeszcze taniej.

Koszt podróży zazwyczaj zależy od nas samych. Znaczący wpływ mają tu także ceny w miejscu, do którego podróżujemy, ale tutaj także możemy kierować się rozwagą i wybierać produkty lokalne, kupować w marketach itp. O tym będzie następnym razem. Drogie podróżowanie jest w moim odczuciu nudne i mało angażujące. Tanie podróżowanie to coś, co można robić z pasją. Dziś słowo o cenach lotów i przejazdów oraz o tym, gdzie i jak szukać tych najtańszych.

Jak zabrać się do szukania  tanich lotów?

Jak zabrać się do szukania tanich lotów?

By podróżować trzeba mieć czas i pieniądze (i za te pieniądze mogę zostać zlinczowana, wiem). Nie wyobrażam sobie jednak wyjechania w świat z pustym portfelem. A z pewnością czułabym się niekomfortowo i nie do końca bezpiecznie. Kilka złotych/euro/dolarów w kieszeni zawsze warto mieć. Z czasem nie da się już tak łatwo polemizować- nie polecimy do Azji na weekend (chyba, że jesteście Anglikami latającymi na imprezy na Phuket, to można;).  Jak dobrze wiemy, gdy są pieniądze to jest czas, gdy jest czas to krucho z pieniędzmi. W moim wypadku jest to największa przeszkoda. Czas też znacznie wpływa na cenę transportu- te weekendowe zawsze są najdroższe, czasami 2-3-krotnie droższe niż loty w środku tygodnia. Z braku dni wolnych w pracy, wyjazdy weekendowe zdarzają mi się coraz częściej.

tanie podróżowanie po świecie

Jak tanio podróżować po świecie? Fot. Magda, Indie 2014

Gdzie szukać tanich biletów lotniczych?

Do wyłapywania tanich biletów lotniczych i autokarowych (pociągi rzadko proponują promocyjne ceny) najlepiej sprawdza się Facebook, gdzie można śledzić portale, które najszybciej informują o promocjach. Trzeba mieć na uwadze fakt, że na skorzystanie z „perełek” mamy niewiele czasu- biletów jest kilka i znikają w zastraszającym tempie. Przyznam, że bardzo rzadko udaje mi się kupić bilet w promowanej cenie. Z własnego doświadczenia najbardziej polecam strony:

  • Fly4Free.pl – ogromna ilość ofert i aktywna społeczność dzieląca się ofertami na forum portalu (także inne wersje językowe, warto śledzić);
  • Loter.pl – promocje + wyszukiwarka;
  • Mlecznepodroze.pl - mniej niż Fly4Free, ale także można na coś trafić.

Jeżeli samodzielnie chcemy wybrać cel podróży i datę, najlepiej sprawdzą się wyszukiwarki i porównywarki cen, polecam:

Do ceny lotu trzeba także doliczyć koszt dojazdu do lotniska. Lot za 70zł nieco podrożeje, jeżeli wylot jest z Warszawy, a mieszkamy w Szczecinie. Dlatego warto też śledzić rozkład lotów linii lotniczych, obsługiwanych przez lotniska w pobliżu nas. A jeśli często korzystamy z usług jednej linii- dobrym rozwiązaniem będzie karta członkowska, której koszt zwróci się po 4-5 lotach (jak Wizz Discount Club od WizzAir). Jeśli chodzi o wyszukiwarki na stronach linii lotniczych, godne polecenia jest EasyJet, która pozwala na przeglądanie cen lotów w widoku 3-dniowym, 3-tygodniowym i rocznym, co bardzo ułatwia znalezienie najkorzystniejszej opcji- warte uwagi szczególnie przez osoby z okolic Krakowa i Berlina. Dodatkową ciekawostką na stronie jest opcja „zainspiruj mnie” gdzie na na mapie zobaczymy kiedy i gdzie warto polecieć (także wyszukiwarka lotów weekendowych), by nie nadwyrężyć portfela.

autobus w indiach

Tanie podróżowanie. Indie 2014

Podróżowanie to nie tylko samoloty. Pociągi, autobusy i busy to nieco wolniejszy środek transportu, ale często okazuje się tańszy i dociera do mniejszych miejscowości. Na Polskim rynku tanimi cenami odznacza się Polski Bus, który zatrzymuje się nie tylko w różnych miastach w Polsce, ale dociera także do: Berlina, Bratysławy, Pragi, Wilna i Wiednia. Całkiem atrakcyjne destynacje, prawda? A dotrzeć do nich można już za kilkanaście złotych. Są też pociągi, aczkolwiek przejazdy w Polsce mogą być trochę czasochłonne. Ale poczekajmy, niech rozpędzi się Pendolino…

Nie można zapomnieć także o podróżowaniu za grosze lub za darmo, czyli autostopem. Z mojego doświadczenia autostop świetnie sprawdza się na Węgrzech, w innych krajach napotykałam na większe problemy. Bezpieczną opcją jest także umawianie się na wspólne przejazdy za pośrednictwem portalu BlaBlaCar.

Autostopem przez Europę 2011

Autostopem przez Europę 2011

Jeśli już wiemy, gdzie szukać tanich lotów i przejazdów, warto pamiętać o kilku zasadach, których przestrzeganie znacznie obniża koszty podróżowania.

1. Podróże first minute & last minute

Większość przewoźników wypuszczając pulę biletów oferuje kilka z nich w niższej cenie. Z czasem bilety te drożeją, dlatego może się okazać, że w tym samym samolocie siedzą osoby, które za bilet zapłaciły 100, 200 i 900zł. Nie jest to oczywiście regułą; bilet może równie dobrze potanieć na chwilę, ale to zdarza się znacznie rzadziej i nie są to tak znaczne zmiany jak w przypadku wzrostu ceny.  Kilka dni przed datą lotu/odjazdu bilet może potanieć, gdy bilety są wyprzedawane z powodu braku chętnych. Na niektórych lotniskach (nie wiem, nie testowałam) funkcjonuje „stand-by”, czyli wyprzedawanie miejscówek na kilka minut przed odlotem. To świetna opcja dla bywalców lotniska ;)

2. Lista miejsc do odwiedzenia

Nastawiając się na wakacje w konkretnym mieście możemy mieć trudności ze znalezieniem okazyjnych biletów. Warto jednak przygotować sobie listę miejsc, które chciałoby się odwiedzić, z podstawowymi informacjami, jak roczna zmiana temperatur, cena dojazdu z lotniska itp. Po ukazaniu się biletów w atrakcyjnej cenie łatwiej będzie podjąć szybką i zdecydowaną decyzję dot. kupna biletu. Obecnie na mojej liście znajdują się (większość z nich trwale): Tajlandia, Kuba, Hiszpania, Włochy.

3. Łączenie różnych linii lotniczych i przewoźników

Zazwyczaj łączenie przelotów różnych firm na jednej trasie oznacza niższą cenę. Trzeba jednak mieć na uwadze, aby na przesiadkę było nieco więcej czasu (jak dla mnie min. 3-4 godziny, w zależności od trasy). Jeżeli łączony lot obsługiwany jest przez jedną firmę, mamy (większą) pewność, że nasz bagaż zostanie prawidłowo przekazany między samolotami, a w wypadku ewentualnego spóźnienia pierwszego samolotu- przewoźnik będzie na nas czekał.

Samolot nad Ibizą 2012.

Samolot nad Ibizą 2012.

4. Bagaż podręczny

Tanie linie lotnicze w cenie biletu pozwalają jedynie na zabranie na pokład bagażu podręcznego. Ryanair pozwala także na  dodatkowy bagaż wielkości damskiej torebki. Nikt oczywiście nie wylicza tego co mamy na sobie, a z oszczędności można mieć nieco więcej, niż zalecają styliści mody. Większość linii pozwala na zabranie na pokład torby z zakupami z lotniska, ale o to pytajcie już na konkretnym lotnisku- można się niemiło zdziwić.

Większy bagaż można wziąć po uniszczeniu dodatkowej opłaty. I w tym obszarze także można nieco oszczędzić- dobierając bagaż już na etapie bukowania; na lotnisku dopłata będzie znacznie wyższa.

5. Ubezpieczenie

Ubezpieczenie proponowane jest przy każdym bukowaniu biletu na stronach tanich linii lotniczych. Nie jest to duży koszt, ale warto się zastanowić, czy jest to zakup warty przysłowiowej świeczki. Osobiście zawsze mam ubezpieczenie Euro26 (wersję Sport, ubezpieczenie klasyczne nie uznaje zwichnięć i skręceń!), na dalsze wyjazdy korzystam z ubezpieczeń turystycznych (AXA lub PZU).

6. Podróże poza sezonem

W sezonie pogoda jest idealna, a wszystkie atrakcje dostępne. Jednak zawsze wiąże się to  z wyższą ceną, także w przypadku biletów lotniczych. Warto przemyśleć, czy poza sezonem (albo w okresie tzw. niższego sezonu) warunki nie są równie atrakcyjne. Osobiście wolę podróżować poza sezonem, kiedy jest mniej turystów, a koszt wakacji jest znacznie niższy.

7. Kraj wylotu

Ceny lotów zależą od milionów przyczyn (od dawna próbuję rozgryźć ten algorytm!). Jednym z czynników generujących cenę jest zasobność mieszkańców kraju, w którym rozpoczyna się nasza podróż. Dlatego często przelot Warszawa-Frankfurt-Bangkok będzie tańszy niż Frankfurt-Bangkok. I tu warto uważać! Kupując łączony lot i pomijając któryś z przelotów- tracimy prawo do wejścia na pokład kolejnych samolotów!

Podobnie jest z przejazdami autokarowymi. Przykład: kupowałam bilet Berlin-Praga. Na czeskiej wersji językowej bilet był znacznie tańszy niż na wersji anglo czy niemieckojęzycznej. Warto sprawdzać!

8. Kolonizatorzy i emigranci

Planując wyprawę do krajów afrykańskich, azjatyckich czy krajów Ameryki Łacińskiej czy Południowej, warto wziąć pod uwagę dawne kolonie i duże grupy emigrantów reprezentujące dany kraj. Przeloty z tych miejsc są znacznie tańsze. Dlatego też do Indii tanio polecimy z UK, a do Maroko z Hiszpanii. Dzięki często podróżującym emigrantom, do UK z Polski polecimy nieco taniej, a do Ameryki Południowej warto wylecieć z Madrytu.

9. Czartery

Biura podróży sprzedają wolne miejsca w samolocie, których nie zapełnili klienci biura. Dzięki temu, możemy polecieć za naprawdę niewielkie pieniądze. Jest to oczywiście opcja last minut, czyli nie rzadko „za pięć dwunasta”. Zaletą czarterów jest to, że nie pokrywają się ze stałym grafikiem lotniska, więc możemy polecieć w miejsce, do którego nie docierają klasyczni przewoźnicy.

Skrzydło samolotu

Lot do Paryża 2006

10. Które lotnisko

Niektóre miasta mają więcej niż jedno lotnisko, trzeba wówczas dokładnie wiedzieć na które się wybieramy (może nie pomyślałabym, że to takie ważne, gdybym kiedyś nie pojechała na nie to lotnisko w Dusseldorf. Właściwe było 60 km. dalej). Ważna jest także odległość lotniska od centrum miasta, do którego chcemy dojechać. Często lot nieco droższy oszczędzi nam 10-20 Euro na dojeździe do miasta (jak w Barcelonie czy Paryżu).

11. Ciasteczka

Niektóre firmy lubią śledzić nasze ruchy na swoich stronach i dokładnie wiedzą, które loty nas interesują. Nic dziwnego, że gdy już jesteśmy zdecydowani na zakup, cena minimalnie skacze. Na ostatnim etapie nie będziemy się przecie wycofywać! I kupujemy po zawyżonej cenie. A wystarczy wyczyścić ciasteczka w naszej wyszukiwarce by mieć pewność, że przewoźnik nie igra z naszym portfelem.

 A poza tym, warto mieć otwarty umysł i nie tak bardzo napięte plany- przy tanim podróżowaniu może wydarzyć się niemal wszystko… :)

Jakieś inne pomysły na tanie latanie i tanie jeżdżenie?

0

God’s own country- długa podróż do Kerali.

Na drugą część wakacji wybraliśmy Keralę. Miałam okazję być w tym rejonie 7 lat temu i ta wizyta pozostawiła bardzo pozytywne wspomnienia. Chciałam wrócić.

Kerala. Źródło: rightindiatravels.in

Kerala. Źródło: rightindiatravels.in

Powrót nieco utrudniły nam linie lotnicze, które zmieniły harmonogram lotów i- z pozoru- prostą trasę maksymalnie wydłużyli (zarówno czasowo jak i odlegościowo). 3 loty i niemal 2 dni lotu, z nocnym przystankiem w Kalkucie, wykorzystanym na kolację w Blue Sky Cafe, do którego zawsze miło (i smacznie) się wraca.

Jak w tytule, Kerala nazywana jest krajem samego Boga. Jest to jeden z bardziej deszczowych miejsc w Indiach, co przekłada się na względny dobrobyt keralczyków- żyje się tu z rybołówstwa, uprawy ziół i orzechów i oczywiście turystyki. Turyści jednak nie zawsze są biali- tu spotkamy klasę średnią mieszkańców Indii, którzy przyjeżdżają tu jeszcze chętniej w czasie monsunów (czyli wówczas gdy byliśmy), bo nie tylko widoki, ale też ceny są atrakcyjne. Temperatura wody nie ma dla nich większego znaczenia, bo nikt nie ma w zwyczaju paradowania po plaży w skąpym bikini; do wody też się zresztą nie wchodzi (a jak już, ubranym od stóp do głów). Kerala jest też mniej popularna wśród białych turystów niż Goa, którą najbardziej upodobali sobie sąsiedzi Rosjanie, zatem Kerala wygrywa bezkonkurencyjnie.

W lipcu jest tu niewiele odwiedzających, dlatego nie wszystkie noclegownie są w tym czasie otwarte, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Po wylądowaniu w Thiruvananthapuram (o tak, wymówcie to na lotnisku, co pracownicy linii lotniczych przyjmują z uroczym śmiechem!!!) wzięliśmy rikszę do Kovalam, które znane jest z szerokiej plaży oświetlanej przez latarnię morską. Turystów jak na lekarstwo- cudnie!

Czarna plaża w Kovalam

Czarna plaża w Kovalam

Tutaj nie mieliśmy już żadnych planów, poza samolotem do Bombaju, zabookowanym na 5 dni później. Tu chcieliśmy zostać 1 noc, ale przez problemy zdrowotne, które dopadły większość grupy- przedłużyliśmy swój pobyt (cholerne samosy z ulicy w Varanasi!!!!). Nikt nie żałował, było spokojnie i pięknie. Chłopcy wybrali się też do pobliskiego portu rybackiego, by pobyć chwilę w centrum keralskiego zgiełku, przy zapachu rybich wnętrzności. Ja chorowałam w hotelu.

Port rybacki i targ rybnych

Port rybacki i targ rybnych

Drogę do Warkali przebyliśmy rikszą- 3 godziny ścisku z plecakami na kolanach. Ja czułam się znacznie lepiej, ale choroba dopadła innego z współpodróżnych i tak podróż musiała być istną męką. W Warkali przeszliśmy kilka hoteli, z których większość była zamknięta. Wybraliśmy mały domek murowany przy klifie. Domek wynegocjowaliśmy za 1.000Rs za noc, kiedy w sezonie kosztuje on 6.500Rs!

Noclegownia w Warkali

Noclegownia w Warkali

Wioska jest niemal martwa w tym czasie. Pracują tu głównie Tybetańczycy, więc oferta kulinarna jest bardzo różnorodna (nikt nie potrafił jednak wyjaśnić, czemu najpopularniejsza jest tam kuchnia tajska). Było smacznie, choć drogo- co dotyczy całej Kerali. Piwo też jest droższe i bardzo trudno dostępne (w restauracji puszka na wynos kosztowała 10zł, sprzedana tylko dzięki ingerencji właścicielowi naszego hotelu). Turystów mniej niż pracowników w barach. Trudno się nie zakochać.

Klif w Warkali

Klif w Warkali

Ostatnim miejscem na naszej keralniej drodze jest Kochi- duże miasto portowe znane z charakterystycznych, chińskich sieci rybackich. Tutaj też zdecydowaliśmy się na podziwianie backwaters. Początkowo myśleliśmy o wynajęciu prywatnej łódki na całą dobę i przemierzanie kanałów z kucharzem na pokładzie. Zrezygnowaliśmy, bo budowano most na trasie, więc trasa do Kochi była zamknięta. Odstraszała nas też cena i myśl o widoku skaczących wokół nas hindusów- zawsze napawa nas to większym żalem do siebie i odbiera przyjemność z podróżowania. Wybraliśmy więc wycieczkę kilkugodzinną, grupową, po ustalonej trasie. Z braku turystów, na pokładzie były 3 osoby- my i gruba Niemka. Podróżowanie po sezonie jest cudne, nawet gdy pada.

Backwaters

Backwaters

Backwaters

Backwaters

Obiad na wyspie (5 lat temu menu było niemal identyczne!)

Obiad na wyspie (5 lat temu menu było niemal identyczne!)

Zielony pieprz

Zielony pieprz

 

Nawet monsunowe opady nie przeszkodziły w podziwianiu życia autochtonów tych maleńkich wysepek: zarzucają sieci z niewielkich łódeczek, łowią nie tylko ryby, ale i muszle do produkcji wapna murarskiego; inni produkują liny z kokosów, które miesiącami leżakują w wodzie. W ogrodach między kanałami uprawiają pieprz, kurkumę, ananasy i gałkę muszkatołową. Kilkugodzinna podróż łódką odpychaną bambusowym kijem przerywana jest znakomitym obiadem złożonym z tutejszych przysmaków, podanym na liściu bananowca. Pycha!

W Kochi znacznie bardziej niż w poprzednich miejscach widać przenikanie się religii. Chrześcijanie, Muzułmanie i wyznawcy Hinduizmu żyją tu w zgodzie, a efektem tej wieloreligijnej mieszanki jest bardzo duże natężenie świąt (a w Indiach przecież wszystko odnosi się do wierzeń). Kościoły katolickie to oczywiście pamiątka po Portugalczykach, którzy wprowadzili tu swoje porządki, ale z braku funduszy- wycofali się z tych ziem- zakładam, że do dziś plują sobie w brodę ;) Codziennie rano budziły nas obrządki którejś z religii i piejący pod oknem kogut. Na walący w szyby monsun już nie zwracaliśmy uwagi.

Nie mogliśmy opuścić Kerali bez skorzystania z tutejszego masażu, wykonywanych w ramach systemu medytacji Ayurveda, w ramach którego oferowanych jest wiele rodzajów masażu: od relaksacyjnych, przez rozciągające po te naprawdę bolesne. Chłopaki wybrali masaże klasyczne, relaksacyjne, ja się pomyliłam przy zamówieniu i wzięłam masaż rozbijający mięśnie. Ból to mało powiedziane. Była to jakby inna odmiana masażu tajskiego, po kilku minutach trzeba po prostu „wyluzować” bo ból trwa i trwa. Po 20 minutach można go nawet polubić. Męki skróciłam na korzyść masażu głowy wykonywanego olejkami, który jest tutejszą specjalnością, a którego chciałam spróbować. Jest to dość dziwne uczucie, bo przypomina nieco tortury. Przyjemny, ale szybko nudzi.

Źródło: ayurvedaresortindia.com

Źródło: ayurvedaresortindia.com

Mój masaż wyglądał prawie identycznie! Z tą różnicą, że:

– pomieszczenie wyglądało jak połączenie sali zbrodni i stodoły;

– masażystka miała jakieś 70 lat i po stanie jej dłoni wnioskuję, że pracowała na roli;

– zamiast bikini miałam na sobie tonę olejku po poprzednim masażu.

W pakiecie była też kąpiel wykonywana przez panią. Bardzo dziwne uczucie.

Jedliśmy, piliśmy (nie, nie to co myślicie- tu jest prohibicja!) i kupowaliśmy przyprawy. No i mokliśmy nieprzerwanie. Pojechaliśmy na lotnisko i polecieliśmy do Bombaju. Tradycyjnie, kilka fociaków:

Obiad w Kovalam

Obiad w Kovalam

Droga do Kochi

Droga do Kochi

Ryba po keralsku (w liściu babanowca i kokosie)

Ryba po keralsku (w liściu babanowca i kokosie)

Boisko w Kochi, na którym jednocześnie odbywało się 5 meczy

Boisko w Kochi, na którym jednocześnie odbywało się 5 meczy

Pan kierowca

Pan kierowca

Taksówka między wyspami

Taksówka między wyspami

Najpyszniejsze tosty na świecie ;)

Najpyszniejsze tosty na świecie ;)

Obowiązkowa wizytya w McDonaldzie (Mc Veggie itp.)

Obowiązkowa wizytya w McDonaldzie (Mc Veggie, Mc Spicy Panner itp.)

Woda kokosowa

Woda kokosowa

Główna atrakcja na plaży w Warkali- Biały z Europy

Główna atrakcja na plaży w Warkali- Biały z EuropyW

0

Obłęd Wanarasi

Wanarasi, czyli dawny Benares nazywany jest najbardziej obłąkanym miastem świata. Ja wiem, że jest jednym z najgorszych w jakim byłam (najgorszy jest zdecydowanie Hyderabad, oczywiście też w Indiach). Jest tu brudniej i śmierdzi bardziej niż gdziekolwiek indziej w Indiach. Tu też się umiera i to z wielką przyjemnością.

Benares- najbardziej chaotyczne miejsce na świecie, a zwane świętym.

Benares- najbardziej chaotyczne miejsce na świecie, a zwane świętym.

Każda wąska uliczka wygląda niemal tak samo

Każda wąska uliczka wygląda niemal tak samo

Benares po zachodzie słońca

Benares po zachodzie słońca

Choć miasto liczy ponad 3 miliony mieszkańców, to to, dlaczego przyjeżdżają tu tysiące turystów i miliony hindusów zamyka się między kilkoma wąskimi uliczkami a świętą rzeką Ganges. Waranasi z pewnością jest jednym z najstarszych miast świata, a przez Hindusów jest ono bezdyskusyjnie najstarszą zamieszkałą osadą na świecie. Jest to też miejsce pełne tych wściekłych małp(iszonów).

Ganges jak i całe miasto uważane jest za święte, dlatego każdego dnia ściągają tu tłumy pielgrzymów mających na sobie ubrania w kolorze szafranu. Przyjeżdżają też tacy, którym zostało kilka dni życia, bo tylko spalenie na ghatach przy rzecze może Hindusów wyzwolić z kręgu reinkarnacji, a do tego własnie dążą. Jako, że spalenia można dokonać maksymalnie 2 dni od stwierdzenia zgonu, obywatele Indii przywożą tu słabszych członków rodziny i wspólnie czekają na śmierć.

Spalenie nie następuje przez skremowanie zwłok; wygląda to bardziej jak nasze ognisko- na ciało nakłada się kilka kilogramów drewna i zgodnie z przyjętym obrządkiem podpala. Członków wyższych kast stać na pięknie pachnące, drewno drzewa sandałowego. Biedniejszym zostaje pył z tego drzewa, którym posypują deski. Pochodzenie ma także znaczenie przy wyborze miejsca i godziny pogrzebu. Najwyższa kasta ma do dyspozycji najwyższe miejsce przy świętym ogniu i może pożegnać bliską osobę po zachodzie księżyca (zwłoki palone są 24/h dobę), kiedy biedniejszym zostaje pogrzeb w pełnym słońcu, na najniższych partiach gath.

Ghaty od strony rzeki.

Ghaty od strony rzeki.

Życie codzienne przy Gangesie

Życie codzienne przy Gangesie

W pogrzebie uczestniczą tylko mężczyźni; kobiety nie panują nad emocjami i płaczą, a nie powinno się zwłok polewać łzami. Faktem jest też to, że kobiety rzucały się do ogniska, bo los wdowy nie jest tu niczym czego można zazdrościć. Kobiety zostają w domu, a na wsiach dodatkowo zaprasza się płaczki, które zapewniają oprawę muzyczną. Przed pogrzebem, najbliższy męski członek rodziny goli sobie głowę i to on podpala drewno rozłożone nad ciałem. Tydzień później głowy golą wszyscy męscy członkowie rodziny zmarłej persony.

Po spaleniu prochy wrzucane są do Gangesu. Zdarza się jednak tak, że nie całe ciało się spali i zostaną fragmenty ciała (dotyczy to szczególnie biedniejszych, którzy nie wykupią wystarczającej ilości drewna). Całość wrzucana jest do wody, więc nikogo nie dziwi widok płynącej po rzece ręki czy nogi ludzkiej. Na ewentualne kosztowności (pierścionki czy złote zęby) też znajdą się chętni, którzy nurkują w rzece z prochami wyławiając wartościowe przedmioty. Jak dodać do tego charakterystyczny, nieprzyjemny odór palonych zwłok i żar lejący się z nieba (40st.) to naprawdę robi się nieprzyjemnie.

W tej samej rzece co rano hindusi obmywają swoje ciało, myją zęby  piorą pranie- wszystko ma tu praktyczne zastosowanie.

5 grup ludzi nie może być spalonych:

  • dzieci,
  • kobiety w ciąży,
  • ukąszeni przez kobrę,
  • trędowaci,
  • świeci mężowie.

Ich ciała wywozi się na środek rzeki i wrzuca, z przymocowanym do nogi ciężarkiem (bambus czy kamień). Taki dziwny zwyczaj.

Niemniej jednak, Waranasi to też kilka pozytywnych aspektów- pyszne lassi w Blue Lassi, bar, w którym czułam realne zagrożenie mojego życia i mehendi, czyli tradycyjne malowanie henną- w moim przypadku była to dłoń. Upiększanie zewnętrznej części dłoni odbywało się w niewielkiej izbie- jedynej w tym lokum, a kobiecie towarzyszył mały chłopczyk, który umilał nam czas podczas czekania (a może to my jemu?). Cena za dłoń- 1000Rs (10zł).

Piwo drogie i z cukrem, a towarzystwo niezbyt ciekawe. Bar w Wanarasi.

Piwo drogie i z cukrem, a towarzystwo niezbyt ciekawe. Bar w Wanarasi.

Malowanie henną

Malowanie henną

Po malowaniu, w mieszkaniu "artystki", dzieciaczka i pewnie jeszcze kilku osób.

W mieszkaniu „artystki”, dzieciaczka i pewnie jeszcze kilku osób.

Efekt malowania.

Efekt malowania, po kilku dniach.

Tutaj rozstaliśmy się z grupą wolontariuszy, która pojechała do Nepalu (więcej o nich na stronie wAkcji). W 3 osoby pojechaliśmy na południe, z nadzieją na prawdziwie leniwe wakacje.

0

Różowe miasto Jaipur

Wstaliśmy bardzo wcześniej, dopakowaliśmy plecaki i dziarskim krokiem wyszliśmy z pokoju praskiego hostelu. Sprawdź datę na biletach- zasugerował Programista. No i oczywiście okazało się, że lot jest kolejnego dnia. Niezauważeni wróciliśmy do pokoju i kontynuowaliśmy spanie. Polecieliśmy dzień później.

 Lot Praga-Mumbai przerwany był przystankiem w Istambule. Kilka godzin włóczyliśmy się po niewielkim lotnisku i konwertowaliśmy krzesła na leżanki. na całej trasie Air Turkey nie popisało się zdolnościami kulinarnymi, jedzenie było gorzej niż średnie. Na domiar złego, w obu samolotach dostałam dokładnie to samo danie (wegetarianie mają ciężko). Oferta filmowa na pokładzie nie była świeża a i kiepskie słuchawki nie ułatwiały oglądania. To tyle z narzekania na tureckiego przewoźnika. Fajnie, ze doleciał.
Lądowanie w Bombaju to jeszcze nie był koniec podróży w tym dniu. Zmieniliśmy lotnisko i po kilku godzinach oglądania deszczowego miasta przez szybę- wylecieliśmy do Jaipur. Miasto jest ogromne i przeludnione (ponad 3 miliony mieszkańców!), ale warte odwiedzenia. Różowe miasto (wizytówka Jaipur) wygląda dość egzotycznie i symbolizuje szacunek oddawany ważnym osobistością, które odwiedzały miasto. Nie warto się tam jednak zatrzymywać na dłużej, ponieważ są tam znacznie wyższe podatki niż w całym Jaipur, co znacznie podnosi ceny usług i produktów.

Poza tym był jeszcze Fort i wiele świątyni. Całość zwiedzaliśmy z firmą taksówkarską Janu, który zasługuje na dużą uwagę. Facet sympatyczny i stworzony do tej roboty i niezwykle motywujący w swej prostocie. Jeżeli kiedyś będziecie odwiedzać Jaipur- warto skorzystać z jego usług. Podobną rekomendację możemy wystawić hotelikowi, w którym spaliśmy. W kuchni na dachu także łatwo się zauroczyć i rozsmakować.
Na dachu Moon Light Palace w Jaipur

Na dachu Moon Light Palace w Jaipur

Tu też spotkaliśmy słonie. Podobne doświadczenie mamy z Tajlandii, gdzie pierwszy raz uczyliśmy się słuchać i mówić do tych ogromnych zwierząt. Tych kreatur trudno jest nie uwielbiać, a z pewnością- każdy poczuje do nich respekt. Poza karmieniem i jeżdżeniem na słoniu, mieliśmy także okazję umyć go szlaufem i pomalować naturalnymi barwnikami. Całość zakończyła się kolacją w domu właściciela farmy słoni.

PS. Dotykanie brzucha słonicy w ciąży (9. miesiąc) i czucie kopniaków małego słonika- bezcenne!!!

Farma słoni w Jaipur

Zapoznawanie się ze słoniem

IMG_5793

Kawałek obrządku- element całkowicie zbędny.

IMG_5863

Mycie połączone z pojeniem.

IMG_5718

Wchodzenie po trąbie i próby zajęcia miejsca.

IMG_5771

Efekt malowania.

Tak więc, zainteresowanym polecamy Elefantastic. Całe miasto też. Jak rzadko, zwiedzanie zabytków i świątyń sprawiało mi frajdę, choć oczywiście jest tego za dużo i trzeba wybrać kilka najciekawszych, które nie zawsze są tymi najbardziej znanymi. I na koniec krótki film z karmienia:

Amer Fort

Amber Fort

IMG_5908

I kozy w Amber Fort.

IMG_5948

Wakacyjne znajomości.

IMG_6044

Świątynie Jaipur.

Tyle z Jaipur’u, skąd nocny pociąg zawiózł nas do Agry, ale to już w następnym odcinku.

0

To tu piwo czeskie smakuje najlepiej.

Obecnie piwa czeskie można kupić w sklepach sieci Lidl. I to całkiem niedrogo, może nawet taniej niż w kraju pochodzenia, ale to własnie w Pradze smakuje najlepiej.

Ale żeby nie było za łatwo i za prosto, pojechaliśmy przez inną stolicę- Berlin. Kilkugodzinna przerwa starczyła nam na przekąskę w Mustafas Kebab (swoją drogą, genialna strona www!) i równie niezłe- niemieckie piwo. Wesoły autobus dowiózł nas do stolicy Czech.

Przez żołądek do podróży: po lewej wege kebab w Berlinie, po prawej smażony ser w Pradze.

Przez żołądek do podróży: po lewej wege kebab w Berlinie, po prawej smażony ser w Pradze.

Tegoroczne wakacje rozpoczęły się w Pradze, ponieważ to stamtąd mieliśmy lot (w chwili kupowania wyjątkowo atrakcyjny). Skorzystaliśmy z okazji i wraz z Programistą pojechaliśmy tam prawie tydzień wcześniej, by nasze wakacje rozpocząć dobrze- knedlikami podlanymi piwem i absyntem.

Praga jest niezwykle przyjemnym i dobrze zachowanym miastem- z tym nie można polemizować. Ceny też są bardzo atrakcyjne, bo porównywalne do Szczecina. Piwo w lokalach oczywiście jest tanie, choć tańszego niż woda nie znaleźliśmy (a szukaliśmy zawzięcie!). Niestety rozczarowało nas życie nocne miasta, które nawet podczas weekendu było bardzo znikome.

Historię i zakątki poznaliśmy podążając za sympatycznym przewodnikiem z Free Guide Tour- namiary na podobnych ludzi znajdziecie w każdym hostelu.

Praga nocą.

Praga nocą. Widok na Most Karola i Zamek.

I za dnia.

I za dnia.

 

IMG_5540

Kłódki zakochanych na moście.

Poza zwiedzaniem przedeptanych uliczek, czas tradycyjnie spędzaliśmy w jadłodajniach, barach i pubach. Naszym bezkonkurencyjnym faworytem stał się Hemingway, oferujący najlepsze drinki na świecie. Nie jesteśmy fanami słodkich alkoholi, ale to miejsce przekona najbardziej zagorzałych przeciwników. Choć ceny odstraszają, napięcie mija po pierwszym łyku, co chyba było powodem naszej COWIECZORNEJ wizyty tam. Wokół Hemingway’a znajduje się kilka pubów i w każdym z nich panuje bardzo przyjemna atmosfera (pozwalająca oderwać się od drogocennych drinków ;).

praga

Hemingway

IMG_5402

I ser w piwie.

Stąd już dalej, na daleki wschód.

1

Kilka dni w Bangkoku

O ile Bangkok był naszym pierwszym przystankiem na tajskiej ziemi, o tyle stanowił jedynie przystanek w dalszej podróży. Zwiedzanie Bangkoku zostawiliśmy sobie na koniec i spędziliśmy tam 4 dni.

Jechaliśmy z PhiPhi. Jechaliśmy to spory skrót myślowy- płynęliśmy i jechaliśmy z 3 przesiadkami. Kolejna „wielka niewiadoma” podróż. Dojechaliśmy przed bramy miasta, ponieważ trwał wielki tajski protest i autobusy nie były wpuszczane do miasta. Obudzono nas w środku nocy i kazano opuścić autokar. Stały tam tylko taksówki. Interes jak ta lala!!

Kierowcy nie ryzykowali kontrolą, nie próbowali nawet zbliżyć się do Bangkoku. Podobnie zapewne myślała osoba, która podrzuciła mi do plecaka kartę kredytową. Zapomniała jednak tej karty odebrać. Zapomniała też dorzucić numer pin- nad czym szczerze ubolewałam. Karta w kawałkach trafiła do kosza, ale posiadam doświadczenie jako członek gangu tajskiego!

Bangkok podobał mi się bardzo. Prawdopodobnie dlatego, że jest duży, a do takich miast mam wrodzoną słabość. Jedyne co wręcz przeraża to potężne korki w całym mieście! No i oczywiście protesty. Z  naszej perspektywy wyglądało to pokojowo- kolorowe stroje, flagi i muzyka. Gorzej, jak taki tłum szedł DOKŁADNIE w tym samym kierunku. A posuwał się z prędkością żółwia lądowego. I nie był to z pewnością żaden z żółwi Ninja.

Protesty w Bangkoku

Protesty w Bangkoku

Czytaj dalej

3

Koh Phi Phi – Gdzie jesteś o boski Leonardo?!

Za oknem zima, więc wracamy do wspomnień z wakacji. Była wyspa Lipe i słonie w Chiang Mai; był też kurs gotowania. Dziś kilka słów o zespole wysp należących do prowincji Krabi. Dojazd tutaj okazał się bardziej zaskakujący niż sobie wyobrażaliśmy. Kupiliśmy bilety na 2 łodzie, a płynęliśmy jedną i jechaliśmy: busem i autobusem. Kolejne osoby wciskały nam w dłoń bilet i pokazywały miejsce, gdzie mamy czekać. Jak dzieci we mgle, ale za każdym razem ktoś po nas przyjeżdżał.

Kasa biletowa na dworcu

Kasa biletowa na dworcu

Czytaj dalej

1

Koh Lipe. Najmniejsza z wysp w Tajlandii.

Koh Lipe to jedna z najpiękniejszych wysp, na jakiej w życiu byłam. 2 kilometry długości i mnóstwo szczęścia. Przed wyjazdem do Tajlandii długo szukałam wyjątkowej wyspy, na której moglibyśmy spędzić kilka dni i padło właśnie na tą, co okazało się najlepszym wyborem. Zapraszam do Tajlandii i na najmniejszą z moich wysp.

Z Chiang Mai przedostaliśmy się do Hat Yai na południu (samolot, linie Air Asia). Tam czekał na nas tylko deszcz. Minivanem przedostaliśmy się do portu Pak Barra, a stamtąd na wyspę Lipe (1.000 BHT). Płynęliśmy motorówką z 4 silnikami. Przy dużych falach mój system nerwowy głośno krzyczał.

Pogoda w Hat Yai

Pogoda w Hat Yai

Czytaj dalej

1

Chiang Mai III: park, długie szyje i kurs gotowania.

Chiang Mai to jedno z piękniejszych miejsc, które miałam okazję odwiedzić w swoim życiu. Mieszanka egzotyczności z wolnością, miasto azjatyckie, ale pełne europejskich naleciałości, bardzo blisko dzikiej natury. Dziś kolejny wpis o Chiang Mai na północy Tajlandii, gdzie udaliśmy się na fantastyczny kurs gotowania dań tajskich i mieliśmy wątpliwą przyjemność spotkać kobiety z długimi szyjami.

Po spotkaniu z tygrysami zahaczyliśmy jeszcze o park narodowy i pseudo-wioskę długich szyj. Wioski nie polecamy, bo jest to atrakcja w ogóle nie warta swojej ceny (50zł/os). Trafiliśmy tam przypadkiem i niezręcznie było się wycofać. Park okazał się bardzo przyjemnym miejscem na dłuższy spacer.

Jeden z wodospadów w parku.

Jeden z wodospadów w parku.

Czytaj dalej