0

Wszystko co dobre zaczyna się i kończy w Bombaju.

Ostatnim punktem na mapie naszej podróży był Bombaj (Mumbaj  czy nawet Mumbai). Już przy lądowaniu samolotu widać ogromne obszary slumsów. Małe, blaszane budki z kolorowymi dachami kumulują się przy miejskich wysypiskach śmieci, których w Bombaju nie brakuje. Bieda miesza się tu z bogactwem, a granica między nimi jest ogromna (choć w wymiarze geograficznym niemal nie istnieje). Przy najsławniejszym hotelu Indii- Taj Hotel, który gości największe sławy tego świata mieszkają tysiące hindusów żyjących w skrajnym ubóstwie, a jedyne co ich łącz to ten sam widok na Bramę Indii.

W Bombaju warto zatrzymać się przy ulicznych straganach z jedzeniem, bo to miasto posiada swoje własne menu. Niekoniecznie wyszukane potrawy (takie jak grillowane kanapki czy buka z ziemniakiem) smakują tu wyjątkowo dobrze i naprawdę warto się na nie skusić.

Naszą główną atrakcją były zakupy- niestety, ale większość pamiątek zostawiliśmy na ostatni przystanek. Poza tym nieustannie padało, co nie służyło spacerom (nie obeszło się też bez zakupu parasoli). Tu też dostępny jest alkohol.

San Rukh Khan we własnej osobie.

San Rukh Khan we własnej osobie.

Deszczowy Bombaj.

Deszczowy Bombaj; widok spod Bramy Indii.

Byliśmy tu chwilę, bo niecałe 3 dni. Tak stęsknieni za brakiem deszczu, brakiem hindo-zapachu, tego pośpiechu i potrawami bez curry- pojechaliśmy na lotnisko. Wejście na jego teren to jakby stanięcie jedną nogą w Europie. Jest klima, jest czysto i ładnie pachnie. Swoją drogą, było to najładniejsze lotnisko na jakim byłam.

Na koniec wstępuje punkt OBOWIĄZKOWY powrotu z Indii, niemalże obrządek, konieczny do pełnego powrotu. Wyciągamy z plecaka szczelnie zapakowane kosmetyki, ręcznik i świeże ubrania (najlepiej takie zakupione dzień wcześniej, te o krojach europejskich (są tam znacznie tańsze)) i w łazience dokonujemy transformacji!! Wchodzisz jako brudny, hinduski turysta, a wychodzisz jako szczęśliwy i pachnący europejczyk. Niby nic, a banan na twarzy gwarantowany!!

Międzynarodowe lotnisko w Bombaju.

Międzynarodowe lotnisko w Bombaju.

Takie właśnie były Indie po raz trzeci.