0

Gdzie Hiszpanów sześć, tam nie ma co jeść

Gdzie Hiszpanów sześć, tam nie ma co jeść

Wczorajsze poszukiwanie mieszkania zakończyło się niepowodzeniem. Pierwsze mieszkanie przytłoczyło nas nieskazitelną czystością i sporą ilością różowych świeczek. Oprowadzający nas mężczyzna z lekko rozmazanymi kreskami pod oczami i charakterystycznym ruchem dłońmi też nie wywarł na nas najlepszego wrażenia. O rezygnacji zdecydował głównie fakt, że pokój dostępny był od przyszłego piątku, ale bałabym się także pedantyzmu pana z kreskami i jego partnera (z którym mieszkał w uroczym, biało-różowym pokoiku 🙂 ).

Do kolejnego mieszkania nie pojechaliśmy, ponieważ nikt nie mówił po angielsku.

Postanowiliśmy szukać czegoś na własną rękę. Wieczór spędziliśmy przed kompem szukając nowych ogłoszeń, dzwoniąc – i jeżeli udało się porozmawiać o ofercie – próbowaliśmy umówić spotkanie.

Piątek to przejazd do Madrytu celem odbycia umówionych spotkań. Pierwsze spotkanie z metrem nie było łatwe – już od momentu zakupu. Ale cóż – ten typ tak ma 🙂 Bo prawdę powiedziawszy, bardzo łatwo się tu odnaleźć, nie przeszkadza nawet bariera językowa. Nawet na stacjach metra widać bardzo wysoką troskę o klienta.

Madryt bardzo pozytywnie nas zaskoczył, jest naprawdę piękny. Przypadkowo trafiliśmy do ogromnego kompleksu parkowo- leśnego, który robi niesamowite wrażenie. A więcej opowiadać nie ma co, bo było to raczej przypadkowe bieganie po mieście, nie było nawet czasu zajrzeć do przewodnika. Zrobiliśmy zdjęcia- bo przecież wzięliśmy aparat- szkoda tylko, że zapomnieliśy naładować baterii… Żeby nie było, w parku pstrykęliśmy zdjęcie telefonem, żeby było na bloga 🙂

Widzieliśmy 2 mieszkania, z których pokój w 2 bardziej nam się podobał. Niestety, właścicielka po namyśle stwierdziła, że jeżeli chcemy mieszkać we 2 to musimy płacić za 2 sypialnie. Szkoda, bo było to naprawdę wielki pokój z balkonem (nic, że w „mieszkaniu” tym było 8 sypialni). Zostaliśmy więc niejako zmuszeni do wzięcia mieszkania, które widzieliśmy jako pierwsze. Ładne i w samym centrum (przy wspomnianym parku), ale niestety tylko na 6 tygodni i za całkiem spore pieniądze.

Aczkolwiek jesteśmy zadowoleni. Wyprowadzamy się jutro 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *