0

Ostatni wyjazd, pierwsi goście i publiczny brak toalet.

Ostatni wyjazd, pierwsi goście i publiczny brak toalet.

Krótko po Lizbonie odwiedzili nas pierwsi polscy goście w tym roku – 3 ostatnie osoby z moim nazwiskiem. Kilka dni mieli okazję spędzić na Ibizie, która podobałą im się tak samo jak mi, więc nie warto myśleć o tej wyspie tylko w kontekście białych rękawiczek i nietrzeźwych doznań. Wyspa naprawdę godna jest polecenia także dla osób które lubią rajskie widoki czy wędrówki po skałach.

Współnie pojechaliśmy do Salamanki. Mocno studenckie i żywe miasto, choć trudno znaleźć tam coś poza starymi uniwesrytetami, mnóstwem kościołów i oczywiście – tysiącami barów i knajpek. Tam też obejrzeliśmy pierwszy mecz Euro – wygranej brak, ale przegranych też nie było. Każdy wynik warty był uczczenia.

3 wyjechali, 2 przyjechały. No istny kataklizm! Oczywiście alkoholu, którego nawałnica przelała się przez nasze mieszkanie i przełyki. K. i Mg. przez tydzień zmobilizowały mnie do odkrywania nocnej strony Madrytu. To miasto nie tylko nie śpi – jak się powszechnie uważa – ale w ogóle nie chodzi spać!!!! O ile o godzinie 1 czy 2 w centrum miasta jest mnóstwo ludzi, o tyle po zamknięciu lokali ( po godz. 2) jest ich znacznie więcej i nie zmienia się to do rana. Ma to niebywały urok, jednakże też spotyka się z niewytłumaczalną głupotą miasta – brak publicznych toalet w centrum. Dziwne, ale faktycznie znacznie utrudniające życie bawiących się tam osób, a także tych, którzy z samego rana przyjdą to posprzątać. Po nocnych voyagach zwracam honor hiszpanom – to nie tylko kwestia lenistwa i olewactwa, to także wada systemu wpływa na to, co można tu czasami zobaczyć.
Wizyta dziewczyn przypomniałą także, że kieszonkowcy nie śpią i mogą Cię obrobić ze wszystkiego w najmniej spodziewanym momencie. W tak dużych miastach warto być przerważliwionym na wszystko, może to ocalić np. nasz telefon.

Nastroje w Madrycie są coraz bardziej napięte. Na głównych placach odbywają się częste strajki, a ludzie krzyczą coraz głośniej. Skończył się zachwyt Euro, rozpoczęła się walka z rządem, który to ma kolejne rygorystyczne pomysły na walkę z kryzysem. Warto obserwować.
My z dnia na dzień poważniej myślimy o przeprowadzce. W tym celu szukamy jakiegoś lokum w Ojczyźnie, a na Madryt patrzymy z odrobiną sentymentu, łapiemy też słońce, może się uda trochę go zabrać…

Powiązane artykuły

Czy Hiszpania przypomina ci Włochy? W Hiszpanii spędziłam nieco więcej czasu niż we Włoszech (jakieś 14 miesięcy więcej), a z Włoskich stron odwiedziłam tylko Sardynię i Rzym, to pokuszę się o małe porównanie, bo nie trudno go zauważyć....
Segovia Sobota była pierwszym, iście wiosennym dniem. Pojechaliśmy do Segovi, oddalonej półtorej godziny jazdy autobusem od Madrytu. Niewielka miejscowość otoczona ośnieżonymi górami. Większość budynków z kam...
Nieco służbowa wizyta w Madrycie Choć Madryt uważam za jedno z ulubionych miejsc (a z pewnością najlepsze do życia, jakie do tej pory przetestowałam), dawno tutaj nie byłam. Jakiś czas temu nadarzyła się okazja, więc tradycyjnie - sk...
Pawi park W końcu coś się dzieje, chociaż próbuje. W tym tygodniu zostaliśmy zaproszeni na prawie- polski wieczór. Okazało się, że koleżanka z pracy (Niemiecka Nambijka, albo Nambijska Niemka, do końca nie w...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *