0

10 powodów, dla których warto pojechać do Kolumbii

Kolumbię odwiedziłam nieco przypadkiem. Nie było to moim wielkim marzeniem, a raczej sporą niewiadomą. Bo przecież nikt do Kolumbii nie jeździ i nie ma tam nic wyjątkowego. I jakże byłam w błędzie! Nie jest to ani kraj popularny, ani wyjątkowo odkryty. Po spędzeniu w Kolumbii trzech tygodni wiem, że jest to szalenie ciekawy fragment Świata, zdecydowanie warty odwiedzenia. A oto moich 10 powodów, dla których uważam, że powinieneś – Drogi Czytelniku – odwiedzić Kolumbię (i dla których ja do Kolumbii chętnie wrócę).

Czy warto jechać do Kolumbii
Park Taurona

1. Owoce i warzywa

Od tego tak naprawdę zaczęło się nasze zainteresowanie Kolumbią. Obejrzeliśmy krótki dokument VOX dotyczący zróżnicowania Kolumbii i dostępności rozmaitych, nie zawsze znanych nam owoców na różnych wysokościach geograficznych (dostępny na YT). To odpaliło ciąg polowania na bilety i przygotowywania się na podróż po Kolumbii w poszukiwaniu nowych smaków i zapachów.

Owoce nadnercza zachodniego (nerkowce) na rynku warzywnym w Bogocie.

Naszymi niebywałymi faworytami zostały awokado – znacznie większe i soczystsze niż te dostępne w Europie, cyfomandra glubolistna (choć zdecydowanie wolę nazwę hiszpańską: arbol de tomate, bo faktycznie jest to kuzyn pomidora i nawet podobnie smakuje), marakuje i największe zaskoczenie wyjazdu – guanabana (flaszowiec miękkościernisty w wersji polskiej, jakże mało apetyczna nazwa!).


2. Morze Karaibskie

Playa Blanca nieopodal Kartageny

Rajskie plaże i przejrzyście czysta woda o uwodzicielskim kolorze. Co kilkanaście kilometrów te plaże wyglądają nieco inaczej, czasami zachwycają szumem dzikich fal, a już plaża obok koi spokojną wodą.


3. Dzika przyroda

Zwierzęta w kolumbii
Koliber w Salento

Góry, dżungle, lasy deszczowe, sawanny… Kolumbia kryje w sobie dziką i egzotyczną dla nas przyrodę. Chodzi tu zarówno o bujną, soczystą roślinność jak i dzikie zwierzęta kryjące się w jej gęstwinie. My nie mieliśmy co prawda okazji widzieć nic poza dziko żyjącymi końmi, osłami, papugami, kolibrami i jaszczurkami. Choć podczas spaceru napotknęliśmy się też na rodzinę wyjców czarnych (taka duża małpa, moim zdaniem bardziej czerwona niż czarna) w parku narodowym Taurona! Może to i dobrze, że nie trafiliśmy na lamparda czy aligatora, które też zamieszkują te rejony.


4. Kuchnia (także wegetariańska i wegańska!)

Jedzenie wegańskie w Kolumbii.
Kuchnia wegańska w Kolumbii.

Jako, że mogę się nazwać podróżnikiem kulinarnym, bo kocham jeść i próbować, to już na samą myśl o jedzeniu kolumbijskim robie się głodna! Jedzenie w kolumbii było wyśmienite w swej prostocie. Z jedzeniem wegańśkim nie mieliśmy problemu, choć w kilku sytuacjach musieliśmy przymknąć oko na odrobinę masła czy mleka w serwowanym nam daniu. Jak większa część Ameryki Południowej, Kolumbia zajada się fasolą i ryżem. Ważnym elementem jest także kukurydza (wytwarza się z niej alkohol, grilluje, gotuje czy tworzy pyszne placki arepa z mąki kukurydzianej).


5. Ceny

Kupowanie awokado na ulicach Kartageny.

Najdroższy w podróży do Kolumbii jest oczywiście lot z Europy. Jakiej byśmy okazji nie złapali, zaboli on nasz portfel. Ale na tym kończą się duże wydatki, bo Kolumbia pozwala na życie bardzo skromne a nadal wygodne. Hostele, jedzenie czy transport są zdecydowanie tańsze niż w Polsce.


6. Ludzie

kolumbijczycy
Mieszkańcy Meddelin

Kolumbijczycy są bardzo przyjaźni i pomocni. Jeśli nie rozumiesz po hiszpańsku, to będą Ci tłumaczyć wolno i wyraźnie do czasu, aż nie skumasz, drogi Gringo. Mino ciężkiej historii, która nadal jest żywa, Kolumbijczycy zdają się patrzeć w przyszłość, z ogromną nadzieją na lepsze. I nie, nie jest niebezpiecznie, nie bardziej, niż w wielu innych miejscach świata.


7. Kawa

Kawa w kolumbii
Plantacja kawy w Mince

Jeśli kochacie kawę tak jak ja, to Kolumbia powinna znaleźć się na Waszej bucket list! W Kolumbii poznaliśmy nie tylko tajniki parzenia kawy różnymi metodami, ale także spacerowaliśmy po farmach kawy znajdujących się na różnych wysokościach względem poziomu morza, mieliśmy okazję do rozmów z osobami, którę kawę kochają i dbają o nią na każdym etapie, od siania ziaren aż po przelewanie czarnego napoju do filiżanki.


8. Architektura

Architektura Kolumbii
Kolorowe ulice Guatape

Postkolonialne pamiątki po Hiszpanach widać w mniejszych i większych miastach. Nadają one uroku, szczególnie, że kolumbijczycy znaleźni na nie sposób – „nudne”, białe budynki pomalowali tak, by ani sąsiad z prawej, ani sąsiad z lewej nie mieli tego samego koloru na murze. Dzięki temu powstały barwne uliczki z charakterystycznymi dla czasów kolonialnych fasadami i drewnianymi balkonami, typowe między innymi dla Kartageny na północy kraju.


9. Graffiti

grattiti kolumbia
Graffiti w 13 komunie, Medddelin

Kolorowe graffiki na murach kolumbijskich to nie byla jakie bazgroły. Poza walorem artystycznym, mówią o walce z nierównością społęczną, o korupcji rządów czy pokazują różnorodność Kolumbijczyków. Do niedawna nielegalne, dziś stanowią ważny element estetycznej strony wielkich miast.


10. Sport

Las palmowy w Cocoa Valley

Kolumbia to świetny kierunek, jeśli uprawiacie sporty. Kraj jest tak duży i rożnorodny, że daje warunki uprawiania niemal każdego z nich. Nam udało się jeździć konno, chodzić po górach i skakać z samolotu. Morze Karaibskie jest bardzo wietrzne, więc jest popularne wśród amatorów wodnych wariacji. Górskie tereny zachęcają do wycieczek rowerowych i wspinaczek. Z rozrywek mniej wymagających jest między innymi Tejo – kolumbijska gra barowa, polegająca na rzucaniu kaminiami do celu, którym jest papierowy zwój z mieszanką wybuchową w środku. Poza barową rozrywką, Tejo stanowi narodowy sport kolumbijczyków!


11. Szacunek do zwierząt

Kawa ze współlokatorem w Salento

Już poza listą, bo powinno to być czymś oczywistym. I w Kolumbii rzeczywiście tak jest. Zwierzęta są tam dobrze traktowane, od bezpańskiego kota do własnego konia. A to jest bardzo, bardzo ważne, by turystycznym portfelem wspierać kraje, gdzie cierpienie zwierząt nie jest powszechnie akceptowalne i praktykowane.

Poddczas podróży mieliśmy mośliwość mieszkania z dziesiątkami kotów i psów, ale zdarzył się także koń, który budził nas cichym parskaniem.

To co, kiedy lecicie do Kolumbii? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *